Bezczynność zabiera mi uśmiech i chowa go głęboko, by nie był w zasięgu zaspanych oczu. Więc ja przewracam świat do góry nogami – niech ląduje uszami w puszystej zaspie. Wydeptuję nowe ścieżki w świeżym śniegu, rezygnując z utartych schematów. A na swojej drodze spotykam koty, które – tak, jak dwa czarne przecinki postawione w odpowiednim momencie zmieniają sens zdania – zmieniły sens mojego dnia. (A na ich futrach diamenty, które sypią się z nieba i wirują w powietrzu niczym puch wypuszczony z poduszki.) Trzymam się jak cumy tego, co ostatnio zauważyłeś – że gdyby coś przeszkadzałoby mi naprawdę, zmieniłabym to jakoś. Więc zmieniam. Lepię swój świat i siebie na nowo z kolorowej modeliny. Chyba wystarczy, że przestanę się bać.
16:32:13 2010-02-08
skomentuj (1)